Izabela Gass
Bronisława Rychter-Janowska malarka polskich dworkówBronisława Rychter-Janowska, zapomniana malarka polskich dworków związana jest ze Starym Sączem, gdzie w latach 1906 - 1915 mieszkała. Starosądeczanie ufundowali tablicę poświęconą jej pamięci. Na drewnianym bielonym domu z I połowy XIX wieku przy ul. Partyzantów 1 widnieje tablica, informująca że właśnie tutaj mieszkała Bronisława Rychter-Janowska. Za jej czasów był to podmiejski dworek z gankiemwerandą. Charakterystyczne dla jej malarstwa są sceny przedstawiające otoczony drzewami, oświetlony promieniami słońca - dwór polski czy jego wnętrze. Świadczą o tym tytuły jej obrazów: „W salonie"; „Na plebanii:; „W starym dworku"; „Święcone na wsi", „Przy pianinie": „Ulubionym moim tematem jest czar dworu polskiego oraz problem oświetlenia słońcem i lampami"- pisała Bronisława Rychter-Janowska. Jej malarstwo jest zupełnie zapomniane. Należy poświęcić osobie Rychter-Janowskiej więcej uwagi, gdyż dotychczas niewiele o niej napisano, nie ma też obszerniejszego opracowania jej biografii. Urodziła się w Krakowie, 13 lipca 1863 roku, jako córka Malwiny z Borzęckich i Władysława Janowskiego. Rodzice pochodzili z Królestwa Kongresowego, skąd po upadku powstania styczniowego uciekli do ówczesnej Galicji. Ojciec otrzymał posadę leśnika w prywatnych dobrach koło Zwardonia, matka objęła stanowisko nauczycielki na Podgórzu z pensją miesięczną 16 guldenów austriackich. Państwo Janowscy mieli dwoje dzieci: Bronisławę i Stanisława, późniejszego malarza i męża Gabrieli Zapolskiej. Dzieci oddalone od ojca, były wychowywane przez matkę bardzo surowo i w wielkim rygorze religijnym, co później wpłynęło ujemnie na ich życie: dewocją u córki, niechęcią religijną u syna. Stanisław, po ukończeniu gimnazjum św. Jacka w Krakowie, zapisał się do Szkoły Sztuk Pięknych, której rektorem podówczas był Jan Matejko. Dalsze studia kontynuował w Monachium. Problemem natomiast było wykształcenie córki, ponieważ sytuacja finansowa rodziny nie pozwalała na kształcenie obydwojga. Najstosowniejszym zawodem dla nieposażnej panny był zawód nauczycielki. Edukacja Bronisławy rozpoczęła się na klasztornej pensji w Starym Sączu. Dyplom nauczycielki otrzymała w Krakowie. Podczas pobytu w Krakowie uczęszczała na kurs rysunków i perspektywy malarskiej przy Muzeum Adriana Baranowskiego, gdzie pod kierownictwem prof. Siedleckiego zapoznawała się z pierwszymi tajnikami sztuki malarskiej. Uczył ją także brat podczas pobytów na święta i wakacje w domu. Pierwszą posadę nauczycielki dostała we wsi Siołkowa w powiecie grybowskim. I oto uśmiechnął się do niej los. Jej brat otrzymał poważną pracę przy malowaniu „Panoramy Tatr" (za wynagrodzeniem 12 tysięcy guldenów), co w ubogim życiu Janowskich stanowiło istną fortunę. Bronisława postanowiła porzucić posadę nauczycielki, by dzięki pomocy finansowej brata jechać na studia do Monachium. Od 1896 roku przebywała w Monachium, gdzie studiowała w prywatnej akademii prof. Ażbego. Tutaj uzyskała pierwszą nagrodę konkursową za rysunek węglem głowy starej Włoszki. W kilka lat później obraz ten zakupiono dla jednej z prywatnych galerii petersburskich. Pomoc brata i przyznane jej stypendium z Muzeum Polskiego w Rapersville w Szwajcarii stanowiły jedyną podstawę utrzymania. Bieda i niedostatek często zaglądały do jej monachijskiego pokoiku. Podczas jednego z częstych przyjazdów do Krakowa Bronisława poznała Ludwika Solskiego, głośnego już wówczas aktora scen polskich. W lutym 1899 roku Solski oświadczył się o jej rękę. Gabriela Zapolska - jej przyszła szwagierka, tak o tym pisała do Stanisława: „Teraz wielka nowina. Dostaniesz list od Solskiego, w którym będzie Cię prosił o rękę Broni. Matkę mieli dziś przygotować, bo Solski może wziąć tylko ślub w ewangelicznym kościele. Wobec zasad Waszej matki będzie to dla niej cios... ". Do małżeństwa jednak nie doszło. Bronisława była bowiem osobą bardzo zasadniczą, konserwatywną w poglądach i głęboko wierzącą. Mimo swych artystycznych zdolności nie miała w sobie nic z wyzwolonej kobiety z grona cyganerii. Gorszył ją nawet romans jej brata z Gabrielą Zapolską, kobietą szokującą swym zachowaniem i utworami. Ślub w kościele ewangelickim z Solskim, mężczyzną już raz żonatym, nie wchodził w grę. Aby zerwać wszelkie łączące ich więzy Bronisława wyjechała do Siedmiogrodu, gdzie w Nagy Banya sławny wówczas profesor Holosy prowadził szkołę plenerów. Tam też poznała kolegę ze studiów monachijskich malarza Tadeusz Rychtera, młodego, zdolnego Iwowianina z rodziny profesorskiej. Po długich wahaniach poślubiła go w dniu 30 października 1900 roku w kościele św. Marii Magdaleny we Lwowie. Małżeństwo było bezdzietne i trwało osiem lat. Zakończyło się rozwodem. Bronisława już jako mężatka - studiowała w Akademii Florenckiej i w Rzymie. Swoje prace wystawiała od 1896 roku w Krakowie, Lwowie, Warszawie, Wilnie, Londynie, Wiedniu, Rzymie, Wenecji, Mediolanie, Pradze. Nie ograniczała się jedynie do malarstwa. I tak we Lwowie w 1905 roku w salonach Towarzystwa Sztuk Pięknych wystawiła makaty i kilimy robione techniką ludowych wycinanek oraz własnoręcznie haftowane bluzy i serdaki. Wyroby te sprzedawała jej szwagierka Gabriela Zapolska. W 1906 roku Bronisława osiadła u matki w Starym Sączu, gdzie z przerwami mieszkała do wybuchu I wojny światowej. Ze Starego Sącza wyjeżdżała na liczne wojaże po Europie, a nawet Afryce Północnej, ale zawsze tutaj wracała rozkochana w tym malowniczym miasteczku, które nazywała „polskim Barbizon". „Położenie Starego Sącza jest tak romantyczne"- pisała w listach. Przez cały okres pobytu w Starym Sączu utrzymywała kontakty ze środowiskiem krakowskim. W 1909 roku wystąpiła z ciekawą inicjatywą utworzenia w Starym Sączu prywatnej szkoły malarskiej. Otrzymała na to zgodę w starostwie i przystąpiła do działania. Lekcje anatomii wykładał miejscowy lekarz, a historię sztuki sakralnej kapelan klarysek. Kiedy jednak rozpoczęła naukę, posługując się modelami, do akcji wkroczył ksiądz Jan Pabis, dopatrując się w tym obrazy moralności. Dzięki prasie sprawa nabrała rozgłosu. Rada Miejska na posiedzeniu w dniu 4 listopada 1909 roku uznała artykuły prasowe za tendencyjne i oszczercze, a program nauczania za niestosowny. Szkołę zamknięto. Udało się jeszcze zorganizować wystawę prac uczniów, która cieszyła się w Nowym Sączu dużym powodzeniem. Wkrótce też Rychter-Janowska wystąpiła z nową inicjatywą - zorganizowania na koszt własny wystawy swoich prac w okolicznych miasteczkach: Nowym Sączu, Wadowicach, Limanowej, Żywcu. „Z wymienionych miast tylko Nowy Sącz ma aspiracje kulturalne, zresztą dość ograniczone" - pisał korespondent „Świata" z 1910 roku. I właśnie od Nowego Sącza rozpoczęła się prezentacja 70 prac Bronisławy. Wystawa bardzo się udała i zyskała dużą popularność. W 1911 roku Bronisława projektowała i szyła kostiumy dla lalek występujących w szopce „Zielonego Balonika". W jednym z przedstawień szopki grała lalka wyobrażająca jej osobę. W tym samym czasie Jan Pietrzycki organizujący we Lwowie kabaret polityczny - na wzór „Zielonego Balonika", zaprosił do współpracy Rychter-Janowską. Miała wykonać 38 marionetek najwybitniejszych osobistości Lwowa, jej brat zaśscenografię. Wśród tych marionetek występowała i lalka przedstawiająca postać Gabrieli Zapolskiej, będącej od roku w separacji z Janowskim. Lalka miała śpiewać kuplet: „Wiosny w listopadzie, gdy bez kwitnie w willi krzywczyckiej" (aluzja do wieku Zapolskiej uważającej się wciąż za młodą i do willi „Skiz"). Przez okres pracy nad marionetkami Rychterowa mieszkała wraz z bratem w willi „Skiz", którą Zapolska im wydzierżawiła. Od 1917 roku Bronisława zamieszkała na stałe w Krakowie przy ul. Dunajewskiego 1. Jej mieszkanie stało się artystycznym salonem Krakowa, w którym można było spotkać wiele osobistości krakowskiego świata artystycznego. Nadal wiele podróżowała. Dotarła nawet do Azji Mniejszej. W okresie międzywojennym malarstwo Rychter-Janowskiej zostało spopularyzowane dzięki pocztówkom z reprodukcjami jej obrazów wydanych nakładem Wydawnictwa Salonu Malarzy Polskich w Krakowie. Zmarła w Krakowie w 1953 roku w całkowitym zapomnieniu. Jej malarstwo było dziwnie piękne, subtelne i nastrojowe. Łącznie namalowała około 3.000 obrazów. Wiadomo, że obraz Matki Boskiej Częstochowskiej jej pędzla był własnością Heleny Modrzejewskiej, a pejzaż zimowy-Ignacego Paderewskiego. Jej obrazy znajdowały się w muzeach Krakowa, Warszawy, Lwowa, Rzymu (Muzeum Watykańskie „Powrót z kościoła"), Pradze. Warto pokusić się o zorganizowanie wystawy prac zapomnianej malarki. Być może na ziemi sądeckiej w prywatnych rękach znajdują się jeszcze jej obrazy. Bowiem nie wolno nam gubić nawet drobnych fragmentów naszej historii i kultury. |