powrót do strony głównej

powrót | galeria | podziękowania

 

Jerzy Giza

PUŁKOWNIK MIKOŁAJ GIZA - KOMENDANT NOWEGO SĄCZA

Ponad trzy wieki temu, podczas szwedzkiego „potopu", komendantem miasta Nowego Sącza, rezydującym na sądeckim zamku, był oberszter piechoty cudzoziemskiego autoramentu (bo tak to pułkownikowskie stanowisko się wówczas nazywało), Mikołaj Giza. Był ciekawą postacią, żołnierzem dzielnym, a w wojaczce szczęśliwym. Jego czyny na polach bitew, zwłaszcza przeciwko Kozakom, natchnęły nawet Henryka Sienkiewicza, który wspomniał o nim na kartach Ogniem i mieczem. Dla urokliwości stylu autora „Trylogii" należy ten fragment przytoczyć: „...Szła więc naprzód dragonia królewska pod kapitanem Gizą, w ciężkich hełmach szwedzkich z wysokimi grzebieniami. Konie pod nimi podolskie, żołnierz świeży, wypoczęty, w jaskrawej i błyszczącej odzieży, wspaniale na pozór odbijał się od wymizerowanych regimentów książęcych odzianych w podartą i wypłowiałą od deszczów i słońca barwę... ".

Dziś pułkownik Mikołaj Giza jest postacią zupełnie zapomnianą, naturalną koleją losu, jak wielu znamienitych żołnierzy Rzeczypospolitej XVII wieku. Z racji jego sądeckich epizodów wżyciu warto postać niegdysiejszego komendanta miasta Nowego Sącza wyciągnąć z mroku dziejów...

Seweryn hr. Ursuski w Herbarzu szlachty polskiej napisał, iż „...Gizowie to zamożna, niemieckiego pochodzenia rodzina... ". Osiedliła się w Polsce na początku XVI wieku, najpierw po miastach (głównie Warszawa, ale także Poznań i Gdańsk) stanowiąc często ich patrycjat. Bardzo szybko spolonizowała się, a jej przedstawiciele zaczęli pełnić ważne funkcje w wojsku, administracji kościelnej, władzach miejskich czy na dworach kolejnych królów polskich. Gizowie - podzieliwszy się na trzy gałęzie - zaczęli się pieczętować (po otrzymaniu polskiego indygenatu) herbem własnym Gissa z trzema odmianami. Z czasem rozprzestrzenili się po terytorium całej Rzeczypospolitej, choć najczęściej związani byli z Warszawą, gdzie do dziś istnieje ulica Gizów. W XVIII wieku jedna z linii wygasła, ale z nazwiskiem tym spotkać się można i później, aż po dzisiejsze czasy. Wróćmy jednak do naszego bohatera.

Mikołaj Konstanty Giza - dzielny i szczęśliwy wojownik - jak pisał o nim Ursuski, urodził się prawdopodobnie w Warszawie około 1615 roku jako syn Aleksandra (rajcy miejskiego) i Barbary Jewierówny. Przez rodziców przeznaczony został do służby wojskowej. W 1632 roku zaciągnął się do regimentu rajtarii, z którym wziął udział w kampanii smoleńskiej króla Władysława IV i zmuszeniu do poddania się armii moskiewskiej (luty 1634 roku). Następnie bił się przeciwko wojskom szwedzkim w Prusach Królewskich pod rozkazami hetmana Stanisława Koniecpolskiego. W 1640 roku - jako podporucznik - służył w pierwszym regimencie gwardii królewskiej. Złoty okres jego wojskowej kariery przypada na czas wojen kozackich. W ciągu paru lat awansował bardzo szybko. W 1646 roku na porucznika, a w 1647 na kapitana, dowodząc kompanią w oddziałach pułk. Samuela Osińskiego w walkach na Ukrainie. Szczególnie wsławił się w lipcu 1648 roku w bitwie przeciwko wojskom Maksyma Krzywonosa pod Konstantynowem, za co otrzymał awans na majora (we wrześniu tegoż roku) oraz - pod Piławcami, gdzie po haniebnym rozpierzchnięciu się szlacheckiego pospolitego ruszenia, na czele swej kompanii, uchronił wojska polskie przed całkowitą klęską, odpierając kilkakrotnie od przeprawy atakujących Kozaków. Następnie wziął udział w obronie Lwowa przed armią Bohdana Chmielnickiego. W sierpniu 1649 roku bił się pod Zborowem pod wodzą Fromholda Wolffa i znów w najtrudniejszych momentach wykazał się niepospolitą odwagą i zmysłem dowódczym, odpierając na lewym skrzydle ataki oddziałów tatarskich ogniem muszkietów po ucieczce jazdy, która nie dotrzymała pola. W 1650 roku otrzymał awans do stopnia podpułkownika (obersztlejtnanta). W czerwcu 1651 roku wziął udział w trzydniowej bitwie pod Beresteczkiem. W nagrodę za wierną i dzielną służbę Rzeczypospolitej otrzymał na sejmie w 1652 roku - na wniosek króla Jana Kazimierza - indygenat, przedłożywszy w tym celu dyplom szlachectwa niemieckiego, wystawiony przez cesarza Ferdynanda III. W lipcu 1655 roku mianowany został pułkownikiem i dowódcą piechoty łanowej województwa mazowieckiego, jednakże szybkie postępy wojenne Szwedów uniemożliwiły mu stworzenie tych oddziałów. Eskortując króla, wycofał się w sierpniu tegoż roku wraz z jego dworem ku Krakowowi, gdzie pozostał pod komendą Stefana Czarnieckiego, uczestnicząc w jego obronie.

Po kapitulacji polskiej załogi w październiku 1655 roku przebywał na przymusowych leżach w księstwie siewierskim. Licząc, iż uśpił czujność Szwedów, po miesiącu ruszył ze swym oddziałem na Śląsk, aby oddać się do dyspozycji króla Jana Kazimierza. Niestety, został otoczony przez przeważające siły szwedzkie i zmuszony do biernego asystowania przy oblężeniu Jasnej Góry. Po powrocie króla ze Śląska, przedostał się w marcu 1656 roku na tereny kontrolowane przez oddziały wierne Janowi Kazimierzowi i objął dowództwo nad regimentem piechoty wystawionym sumptem Jerzego Lubomirskiego, marszałka wielkiego koronnego. W maju i czerwcu tegoż roku uczestniczył na jego czele w oblężeniu Warszawy, a następnie odmaszerował na południe, gdzie właśnie na Sądecczyźnie z racji bliskości granicy koncentrowało się życie wojskowe i polityczne Polski. Tam przechodziły poselstwa od króla i do króla, tam też odpoczywały wojska królewskie. W lipcu 1656 roku został komendantem miasta Nowego Sącza i był nim prawie do końca września, gdy ogłoszona została koncentracja polskich oddziałów w okolicach Krakowa.

Przez te prawie trzy miesiące pobytu zajmował się z niezwykłą gorliwością naprawą i umacnianiem tamtejszych fortyfikacji zamkowych i miejskich. Tak pisał o tym ks. Jan Sygański w swej Historii Nowego Sącza od wstąpienia dynastii Wazów do pierwszego rozbioru Polski: „...Nie zaniedbywał on żadnej ostrożności i wcześnie pomyślał o naprawie murów miejskich. A ponieważ miasto żywiło ciągle więźniów szwedzkich, więc żeby darmo nie jedli chleba, użył ich do robót, bo trzeba było niejedno naprawić... ". Jak była to ważna zapobiegliwość okazało się już w sierpniu 1656 roku, gdy Szwedzi złupili Żywiec, Nowy Targ i Stary Sącz. Mimo uciążliwości utrzymywania wojska miasto z niepokojem żegnało opuszczające je oddziały. Ks. Sygański napisał: „...Wkrótce i pułkownik Giza musiał opuścić Nowy Sącz, gdyż odebrał rozkaz pochodu na Kraków. Przedmieszczanie odwieźli rzeczy jego aż na miejsce i dostali za ten trud 4 złp, chłopi zaś z Piątkowej obnieśli armatę do obozu, za co im dano 2 złp i 24 gr... ".

Od października 1656 do lutego 1657 roku wziął udział w oblężeniu Krakowa, a następnie - po wkroczeniu do Polski wojsk Rakoczego - bronił przeciwko nim Przemyśla. Potem znów bił się przeciwko Szwedom pod Krakowem aż do jego zdobycia w sierpniu 1657 roku. Przez pewien czas jego oddział stanowił załogę Wawelu. Rok 1658 upłynął mu także na walkach przeciwko wojskom szwedzkim, m. in. podczas oblężenia Torunia, kiedy to w listopadzie brawurowo zdobył tzw. Bastion Staromiejski, co przyczyniło się do upadku miasta. W sierpniu 1659 roku uczestniczył w kampanii pruskiej (zdobycie Grudziądza i oblężenie Malborka), aż do pokoju oliwskiego zawartego w maju 1660 roku. Z Prus pomaszerował na następną kampanię ukraińską. Bił się przeciwko Kozakom i wojskom rosyjskim Szeremietiewa. Dzielnie stawał w walkach pod Lubarem, Słobodyszczem i Cudnowem we wrześniu i październiku 1660 roku.

Na Sądecczyznę powrócił w jesieni 1661 roku werbując do swego regimentu żołnierzy z powiatu czorsztyńskiego i sądeckiego. Ks. Sygański napisał: „... pułkownik Giza, werbując w Nowym Sączu piechotę hetmański, wycisnął z miasta od 2 września do 1 listopada 3125 złp... ". Widząc ogólnie dramatyczną sytuację Polski, starał się jak najszybciej uzupełnić straty swojego regimentu, aby stał się on ponownie zdolny do podjęcia trudów wojennych. Tadeusz Nowak tak opisał ten fragment jego działalności wojskowej: „...Nie obeszło się bez gwałtów i nadużyć. Łamiąc opór uzbrojonych chłopów czorsztyńskich, usiłujących go zatrzymać na granicy starostwa, rozbił ich, wyrabował kilka wsi i zniszczył gruntownie Krościenko... ". Były to już jednak jego ostatnie działania wojskowe.

Po prawie 30 latach nieustannych walk przeciwko wszystkim ówczesnym wrogom Polski (Kozakom, Tatarom, Rosjanom, Szwedom i Siedmiogrodzianom) podupadł na zdrowiu i w następnych wyprawach wojennych już nie uczestniczył (jego regimentem w następnej kampanii moskiewskiej dowodził ppłk. Jan Magnus von Ochab). Za zasługi otrzymał tytuł pisarza Jego Królewskiej Mości oraz liczne dobra ziemskie (Kozice, Jemielno i Wielką Wolę). Był żonaty z Katarzyną Boim, z którą miał trzy córki: Magdalenę, Katarzynę i Salomeę. Posiadał także liczne rodzeństwo, dwie siostry i trzech braci: Aleksandra Gizę (burmistrza Warszawy, sekretarza królewskiego i metrykanta skarbu koronnego), Jakuba Gizę (rotmistrza rajtarskiego) i Fran­ciszka Gizę (kapitana wojsk królewskich). Zmarł w 1663 roku, ale dokładna data nie jest niestety znana.

Do bardziej znanych postaci rodziny Gizów poza przytoczonymi (wymienionych przez różne herbarze, słowniki oraz encyklopedie) należą m. in. Mikołaj Giza (stryj pułkownika) burmistrz Warszawy i administrator królewskiej żupy w Zakroczymiu, Jan Giza, poeta piszący w XVII wieku pod przybraną łacińską nazwą Gisaeus, Paweł Giza zm. w 1624 roku, absolwent Akademii Krakowskiej, proboszcz liwski, spowiednik królowej Konstancji, Wojciech Giza zm. w 1636 roku, absolwent uczelni włoskich, prowincjał oo. franciszkanów prowincji ruskiej, Samuel Giza podstoli nowogrodzki z 1693 roku, Franciszek Giza, łowczy bielski, Dominik Giza, dziedzic dóbr Guzówki w Lubelskiem w 1700 roku, Stanisław Giza, cześnik inowrocławski z 1747 roku, Józef Giza (1887-1965), generał brygady WP, kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, Tadeusz Giza, wybitny krakowski pediatra XX wieku czy wreszcie - jedyna kobieta w męskim gronie - Barbara Giżanka (1550-1589), faworyta króla Zygmunta Augusta, a po jego śmierci żona księcia Michała Woronieckiego (notabene miała z królem córkę, też Barbarę, później poślubioną pisarzowi skarbu koronnego Jakubowi Zawadzkiemu).