powrót do strony głównej

powrót | galeria | podziękowania

 

Dorota Rodak-Trinh

OBRAZ STAREGO SĄCZA W DZIEŁACH JANA DŁUGOSZA

Pierwsza wzmianka Jana Długosza na temat starego Sącza odnosi się do roku 1239. W tym to czasie królewna węgierska Kinga, córka Beli IV, ze wspaniałym orszakiem panów węgierskich wjeżdżała drogą przez Sącz, Czchów, Wojnicz, Bochnię do Krakowa, aby poślubić księcia krakowskiego i sandomierskiego Bolesława. Z czasem Węgierka miała się przyczynić do uświetnienia miasta, które jako pierwsze w Małopolsce witało ją bardzo uroczyście.

W Żywocie Kingi, który powstał w swoistej sytuacji (ok. 1460 r.), Jan Długosz przedstawił okoliczności założenia klasztoru klarysek w Starym Sączu przez królową Kingę i jej działalność jako fundatorki1. Otóż na usilne prośby Kingi Bolesław Wstydliwy założył za zgodą biskupa krakowskiego Prandoty w Starym Sączu w 1257 r. klasztor klarysek, który miał zapewnione przez księcia bogate dotacje, że mógł pomieścić w swych murach sto sióstr2. Książę zbudował klasztor i zaopatrzył go w naczynia i szaty liturgiczne. Pierwsze siostry sprowadzono z klasztoru św. Andrzeja w Krakowie.

Ten barwny obraz przedstawiony przez Długosza w rzeczywistości wyglądał nieco inaczej. W roku 1257 Bolesław za namową biskupa krakowskiego Prandoty nadał swej żonie Kindze Sącz i Sądecczyznę jako rekompensatę za jej posag zużyty na potrzeby kraju zniszczonego przez Tatarów. Dokument o tym świadczący znajduje się w Kodeksie dyplomatycznym Małopolski3. Klasztor został więc założony faktycznie nie przez księcia Bolesława, ale przez jego żonę Kingę i to dwadzieścia trzy lata później. Zarówno dokument Kingi z roku 1280 jak i dokument Bolesława Wstydliwego z roku 1257, nadający Kindze Sącz i ziemię sądecką, znajdują się w Liber beneficiorum4. Dziwi zatem fakt błędnej informacji historyka w Żywocie odnośnie daty założenia klasztoru sądeckiego. Zapewne wspomniane dokumenty znalazły się w Liber beneficiorum już po napisaniu Żywota Kingi5.

W 1280 r., według relacji dziejopisa, Leszek Czarny zatwierdził fundację sądecką6. Z zatwierdzeniem nie poszło jednak łatwo, ponieważ Leszek Czarny był temu przeciwny. Sprawa oparła się o biskupa krakowskiego Pawła z Przemankowa i papieża Marcina IV, który osobną bullą zatwierdził fundację dla klarysek.

Trzeci najazd Tatarów na Polskę, którzy w 1287 r. wtargnąwszy do ziemi sandomierskiej posuwali się w kierunku Krakowa, opisał Długosz w Żywocie Kingi jak i w Historii7. Książę krakowski Leszek Czarny na wieść o zbliżaniu się Tatarów uszedł z żoną Gryfiną przez Sącz na Węgry8. Podobno miał się w drodze zatrzymać przez jakiś czas w Pieninach. Kinga i jej dwie siostry: Jolanta, żona księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego i Konstancja, żona księcia ruskiego Lwa9 wraz z siedemdziesięcioma zakonnicami obawiając się pozostać w klasztorze, ponieważ miasto nie miało żadnych murów obronnych, schroniły się w położonym nad Dunajcem zamku w Pieninach. Tatarzy po wkroczeniu do Sącza obrabowali klasztor z żywności, nie tykając jednak kościoła i nie dopuszczając do żadnych gwałtów. Następnie skierowali się do zamku w Pieninach w nadziei zdobycia tam większego łupu, ale nagle zmienili plan. Według relacji Długosza, modlitwy Kingi złagodziły surowość dzikich barbarzyńców i uratowały klasztor przed zniszczeniem. Pewne szczegóły tego barwnego opowiadania dają się potwierdzić źródłowo, cały jednak tok opowiadania jest opracowany według nieznanego źródła10.

Dwa lata później ziemia sądecka ponownie była zagrożona, tym razem ze strony Niemców. Obwarowali się oni w zamku na położonej w pobliżu Sącza górze Lemiesz. Zamierzali stamtąd napaść na miasto, a niebezpieczeństwo było tym większe, że sprzyjali im inni mieszczanie sądeccy. Ale - jak opowiada dziejopis - dźwięk dzwonu, który wzywał siostry na ranne modlitwy, uznali wrogowie za sygnał do walki i uciekli przerażeni.

Przekaz ten historyk zawarł w Żywocie Kingi, dając obraz walk o tron krakowski, jakie po śmierci Leszka Czarnego prowadził Henryk IV wrocławski. W Historii wspomina natomiast, że pewna część rycerstwa polskiego sprzyjała księciu wrocławskiemu. Nie mówi też Długosz w Historii o tym, że wspomnianemu księciu towarzyszyły wojska niemieckie. Za bliższy prawdy trzeba uznać przekaz Historii. Zawarte w Żywocie wiadomości nie zawsze były zgodne z wydarzeniami historycznymi, gdyż historyk często podczas pisania sięgał po legendę i elementy dramatu. Historia jako nauka rozstrzygnęła, że wyprawy pod Sącz nie było, bo Henryk zadowolił się zajęciem Krakowa (1289 r.) i wrócił do Wrocławia11. Wyprawa ta musiała wzbudzić przerażenie w Sączu i prawdopodobnie echem tych pełnych lęku nastrojów jest opowiadanie Długosza zawarte w Żywocie Kingi.

Przykładem stosowania przez Długosza ozdobników literackich jest opis, który nie mógł być rzeczywistością. Według Długosza około 1290 r. Kinga została wciągnięta w nowe rozgrywki polityczne, w walkę o tron węgierski jaką toczyli po śmierci jej brata dwaj jego synowie Władysław i Andrzej. Zwyciężył starszy Władysław, który podejrzewał brata, że chce zagarnąć zdobyty przez niego tron. Aby uchronić się przed podejrzeniami Władysława, młodszy brat udał się do swej krewnej do Sącza. Dzięki Kindze, pisze Długosz, znalazł Andrzej schronienie w zamku Chroberz nad Nidą, gdzie życzliwie przyjął go książę wielkopolski Przemysław II. Andrzeja ostatecznie spotkał tragiczny los, gdyż przekupieni przez Władysława Węgrzy utopili "uzurpatora" w Nidzie. Ciało królewicza węgierskiego na prośbę Kingi przewieziono do klasztoru w Sączu.

Cała ta historia o królewiczu Andrzeju była legendą, która już dawno została wyjaśniona. Otóż brat Władysława nie mógł przebywać w tym czasie w Polsce, gdyż zmarł w dzieciństwie. Przybyły z Węgier zbieg nie był bratankiem Kingi, ale faktycznym uzurpatorem, który dążył do usunięcia Władysława z tronu.

Duża ilość cudów jakich Kinga dokonała po śmierci, świadczy według relacji Długosza o jej popularności. Sława jej świętości objęła rozległy teren. Wśród osób szukających jej pomocy przeważali mieszkańcy Sącza i ziemi sądeckiej. Obok ludzi prostych, którzy z ufnością zwracali się do niej w swych rozmaitych troskach i nieszczęściach, byli również i dostojnicy. W Żywocie Długosz przedstawił ówczesną sytuację społeczną, odzwierciedlił codzienne życie ludzi pospolitych, którzy najczęściej proszą Kingę o pomoc. Ból głowy, podagra, epilepsja i paraliż, to najczęściej wymienione dolegliwości, o wyleczenie których się zwracali.

Założony przez Kingę klasztor sądecki był według relacji Długosza dobrze zaopatrzony. Nie tylko Kinga zadbała o zabezpieczenie jego dochodów. Klasztor nie był obojętny również królowej węgierskiej, a siostrze Kazimierza Wielkiego, Elżbiecie Łokietkównie. W czasie sprawowania rządów nad Polską, królowa postanowiła powiększyć uposażenie sióstr starosądeckich. Uczyniła to w 1300 r., zabierając ówczesnemu biskupowi krakowskiemu wszystkie dziesięciny snopowe i pieniężne i rozdzieliła je między klaryski. Decyzję królowej zaskarżył biskup krakowski do papieża Innocentego IV, ten zaś nałożył na klasztor kary, które zostały cofnięte po załagodzeniu sporu.

Sądecczyzna od czasów Kingi stała się schronieniem dla wdów po panujących. Długosz zanotował, że w sądeckim klasztorze spędziła starość żona Łokietka, matka Kazimierza Wielkiego, Jadwiga. Z przybyciem Jadwigi do Starego Sącza były związane nieporozumienia między nią a żoną Kazimierza, Anną. Jadwiga prawdopodobnie nie wyrażała zgody na koronację Anny, pierwszej żony Kazimierza Wielkiego. Uważając tę koronację za afront dla siebie, postanowiła usunąć się w mury klasztorne12. Opozycję matki Kazimierza przeciw koronacji poświadcza kronika Janka z Czarnkowa, z której może Długosz przejął tę wiadomość.

Z relacji Jana Długosza dotyczącej założenia klasztoru klarysek, można zaczerpnąć informacji o sytuacji materialnej Sącza (Starego) w XIII w. Historyk zapewnia, że było to miasto bogate, skoro mogło zapewnić klaryskom cło "tłuste i sycące żołądek"13. Jego świetność załamała się jednak z końcem XIII stulecia wraz z założeniem przez Wacława II w roku 1292 Nowego Sącza.

1 H. Barycz, Sądeczanie na Uniwersytecie Jagiellońskim w XV i z początkiem XVI wieku, w: "Rocznik Sądecki" t. V, 1962, s. 42.

2 Tamże, s. 43.

3 Kodeks dyplomatyczny Małopolski, wyd. F. Piekosiński, Kraków 1876 - 1905 t. II nr 452.

4 J. Długosz, Liber beneficiorum, t. III, Kraków 1864, s. 356-360.

5 J. Sygański, Nowy Sącz jego dzieje i pamiątki dziejowe, Nowy Sącz 1892, s. 39. ,

6 J. Długosz, Liber beneficiorum, t. II, s. 388.

7 Historia Polski Jana Długosza według Julii Mrukówny.

8 S. Krakowski, Polska w walce z najazdami tatarskimi w XII wieku, Warszawa 1956. s. 217.

9 Długosz mylnie podaje imię męża Konstancji. Był nim Daniel.

10 Rozbiór krytyczny Dziejów Polski Jana Długosza, opr. St. Gawęda, K. Pieradzka, Kraków 1961.

11 R. Grodecki, St. Zachorowski, J. Dąbrowski, Dzieje Polski średniowiecznej, Kraków 1926, s. 339.

12 J. Długosz, Liber beneficiorum, t. III, s. 465.

13 J. Sygański, Nowy Sącz..., s. 46.