powrót do strony głównej

powrót | galeria | podziękowania

 

Stanisław Korusiewicz

ZARYS DZIEJÓW PARAFII ŚWIĘTEJ MAŁGORZATY

Początki parafii pod wezwaniem świętej Małgorzaty w Nowym Sączu giną w mrokach historii. Jej powstanie należy wiązać z bliżej nieznaną obecnie osobą zarządzającą wsią Kamienicą w imieniu biskupa krakowskiego. Wskazuje na to niedwuznacznie akt lokacyjny miasta z 1292 roku, w którym pominięto milczeniem uposażenie grodowej świątyni. Świadczy to, że w chwili zakładania grodu musiała już istnieć ukształtowana parafia, odpowiednio zabezpieczona finansowo.

Inny problem ukazuje dokument biskupa krakowskiego Jana Muskaty z roku 1303, w którym nazwano drewniany kościółek świę­tego Wojciecha „ecclesia parochialis': Jest to zaskakująca informacja, bowiem zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem, takie miano przysługiwało najbardziej reprezentacyjnej świątyni na danym terenie. Takim obiektem zaś był niewątpliwie późnoromański, murowany kościół św. Małgorzaty, stojący w miejscu dzisiejszej bazyliki. I właśnie w myśl tej tradycji jemu przysługiwał tytuł parafialnej świątyni. Dlaczego stało się inaczej? Dzisiaj nie potrafimy dać już jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Być może zadecydowało o tym zniszczenie obiektu w wyniku najazdu tatarskiego w 1287 roku lub też polityka krakowskich biskupów wobec króla. Jedno jest pewne: przeniesienie praw parafialnych z jednego na inny kościół zawsze było spowodowane ważną przyczyną.

Bez względu na powód, uczyniono to około 1325 roku za sprawą proboszcza Jakuba. Parafia powróciła w tym czasie do nowo wzniesionego w stylu gotyckim kościoła św. Małgorzaty. O wielkości okręgu parafialnego daje wyobrażenie XV - wieczna relacja Jana Długosza podająca jej obszar, w skład którego wchodziły: miasto Nowy Sącz wraz z przedmieściami oraz wsie: Bielowice, Boguszowa, Chełmiec, Chruślice, Dąbrówka, Drzykowa, Falkowa, Gacz, Go­łąbkowice, Gorzków, Hamplowa, Jamnica, Januszowa, Kamionka, Kunów, Kwieciszowa, Librantowa Mała, Librantowa Wielka, Nawojówka, Ołbinka (Załubincze), Paszyn, Piątkowa, Podłęże, Rdziostów, Roszkowice, Strugi, Świniarsko Małe (Mokra Wieś), Świniarsko Wielkie, Zabełcze i Zawada.

Nowy Sącz z racji swojego położenia stanowił ważny ośrodek władzy świeckiej. Sprawowali ją w imieniu króla: kasztelan (1345 r.), starosta grodowy, a także burmistrz i wójt. Natomiast rola miejscowego duchowieństwa nie przekraczała do połowy XV wieku parafialnych interesów. Tę dysproporcję widział biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki i zapragnął podnieść znaczenie miejscowego duchowieństwa poprzez ustanowienie silnego ośrodka duszpasterskiego. W tym celu 4 października 1448 roku wyniósł do godności kolegiaty kościół parafialny świętej Małgorzaty Dziewicy i Męczennicy. Swoją decyzję uzasadnił w dokumencie erekcyjnym następująco: „Od początku tego pasterzowania leżało nam głęboko na sercu i do Tego dążyliśmy wszystkimi siłami, aby we wszystkich kościołach podległych naszej trosce pasterskiej, dzięki naszemu wysiłkowi i pracy po­lepszyła się dola i warunki życiowe, a także liczba i poziom życia duchowego kapłanów, tak, aby dzięki Temu wierni mogli rozwijać swe życie religijne':

Również temu celowi miało służyć „rozjaśnienie granic biskupstwa krakowskiego od strony Węgier, by lud tamtejszy prosty i na wpół dziki, mieszkający w lasach, pomieszany z Wołochami i schizmatykami, pociągnąć do piękniejszego obrządku katolickiego i umocnić się w nim': Wynikały z tego zadania tak praktyczne, jak i religijne. W pierwszym przypadku chodziło o utrwalenie polskiego panowania nad starostwem spiskim, zastawionym Polsce w 1412 roku przez Zygmunta Luksemburczyka, a przynależnym już częściowo od 1342 roku do diecezji krakowskiej. Natomiast w drugim przypadku ukazało się niebezpieczeństwo, względnie współzawodnictwo niesione dla Kościoła Katolickiego ze strony Wołochów - ludności obrządku wschodniego. Posuwali się oni łukiem Karpat w poszukiwaniu nowych terenów rolniczo - pasterskich, kolonizując m.in. okolice Muszyny i Szczawnicy.

Pomimo potencjalnych konfliktów stosunki katolików z innymi wyznaniami układały się poprawnie. Dlatego być może metropolita kijowski Izydor, powracający z Soboru Florenckiego 1440 r., mógł wspólnie z późniejszym fundatorem sądeckiej kolegiaty - kardynałem Zbigniewem Oleśnickim, odprawić w tutejszym kościele ekumeniczne nabożeństwo.

Ogromny obszar diecezji krakowskiej zmuszał osoby wizytujące do wielkiego wysiłku. Dopiero powstanie w Nowym Sączu centrum administracji i kontroli: „ten niezwykle trudny ciężar wizytacji diecezji nałożony archidiakonowi krakowskiemu uczynił lżejszym przez rozłożenie go na innych':

Innym znaczącym celem, przyświecającym Oleśnickiemu, było „przyniesienie ulgi poszczególnym mieszkańcom tego regionu i dać większą łatwość w osiąganiu i wymierzaniu kościelnej sprawiedliwości, po którą nawet w małych sprawach musieli udawać się do Krakowa". Dlatego też powołał w Nowym Sączu konsystorz foralny, czyli okręgowy sąd kościelny dla podległych kolegiacie dekanatów. Początkowo podlegał on archidiakonowi sądeckiemu.

I wreszcie ostatni motyw tej decyzji - to zatargi „jakie zachodziły przy obsadzaniu probostwa w Nowym Sączu i Podegrodziu, wszczynane zwykle przez Pych, którzy je otrzymywali z przywilejów papieskich, z czego powstawało zgorszenie wielkie': Miała temu zapobiec w przyszłości inkorporacja bogatego beneficjum parafii w Podegrodziu do prebendy archidiakona sądeckiego.

Starym zwyczajem, fundator, powołując tutejszą kolegiatę, ustanowił 4 prałatury i tyleż kanonii gremialnych. Tworzyły one Kapitułę Większą, w skład której wchodzili: prepozyt, dziekan, archidiakon, kustosz oraz czterech kanoników. W wieku XVII kolegium to powiększyło się o scholastorię (1678 r.), kantorię (1685 r.) i kancelarię (1688 r.), a także dwie kanonie - do istniejących już od 1448 roku: fundi Chochorowice, Niskowa, Dąbrówka, Biegonice - doszły: Fabianowski (1693 r.) i Banasiewicz (1695 r.). Prawo prezenty i patronatu na powyższe urzędy miał biskup krakowski. Nie dotyczyło to kustosza, którego wybierała Rada Miasta Nowego Sącza. W zasadzie rola Kapituły Większej sprowadzała się do obowiązku nadzoru i reprezentacji.

Tym samym dekretem powołano do życia Kolegium Mniejsze, czyli Kapitułę Niższą, złożoną z ośmiu wikarych, na których spoczywał ciężar pracy duszpasterskiej. W ciągu swojego istnienia liczba jej członków w różnych okresach wahała się od 4 do 7 osób. Również i tu z biegiem czasu powołano tzw. dygnitarstwo, czyli wikarych funkcyjnych: wicekustosza (1469 r.), zwanego również podkustoszym, wiceprepozyta (1605 r.) i wicedziekana (1605 r.). Kapituły przeżywające wraz ze świątynią przez przeszło 300 lat dni chwały, a także i niepowodzenia, znalazły się w krytycznej sytuacji z chwilą aneksji Sądecczyzny przez Austrię. W tym czasie w parafii liczącej 3.061 wiernych pracowało 7 prałatów i tyleż samo wikarych oraz 6 kanoników skupionych w dwu kapitułach.

Despotyczne rządy austriackich monarchów, wymierzone w Kościół i jego posiadłości, zaowocowały dekretem z 1782 r., na mocy którego zlikwidowano przynależne kolegiacie 3 prebendy kanonickie. Ten sam los spotkał archidiakonat (1784 r.) i oficjał okręgowy (1787 r.).

Jednak decydujące znaczenie dla dalszych losów kolegiaty miał dekret cesarza Józefa II z dnia 9 lutego 1784 roku, w którym jednoznacznie ustosunkowano się do kapitulnych własności obwieszczając, że prebendy „nie związane z obowiązkami duszpasterskimi należy odtąd zamienić na beneficja duszpasterskie lub przeznaczyć na utworzenie nowych parafii". W ten sposób do 1789 roku majątki: prepozyta, archidiakona, kantora i kanclerza oraz trzech kanonii przeszły na własność tzw. „funduszu religijnego". Praktycznie w ten sposób Kolegium Większe przestało istnieć. Jeszcze 14 lipca 1791 roku odbyła się ostatnia kapituła generalna sądeckiej kolegiaty, do której zasiadł dziekan i trzech kanoników gremialnych. Zamknęła ona 343 - letni okres jej działalności.

Upadek dawnej rangi kościoła spowodował zaniechanie uroczystej służby liturgicznej i brewiarzowego oficjum odprawianych w świątyni. W tej sytuacji utrzymywanie licznego kolegium wikariuszowskiego stało się bezcelowe. W rozwiązaniu jego „dopomógł" dekret Najwyższego Gubernium z dnia 19 marca 1792 r. przekazujący wszystkie dobra wikarych na rzecz miejscowego proboszcza, z wyłączeniem sum kapitałowych wcześniej przekazanych na rzecz wspomnianego już „funduszu religijnego".

Tym sposobem Nowy Sącz, z liczącego się ośrodka kościelnego, stał się z końcem XVIII wieku prowincjonalną mieściną, z podupadłą farą zatrudniającą jednego proboszcza i trzech wikarych.

Omawiając te niesławne czasy, nie sposób pominąć służebnej roli, jaką musiało spełnić duchowieństwo wobec władz austriackich. Podporządkowane rozkazom starostów, komisarzy i niższych urzędników państwowych, zasypywane było lawiną rozporządzeń, ogłoszeń, okólników, pisanych zwykle w języku niemieckim, które nakazywano podawać z ambon do wiadomości wiernych.

Wiek XIX to okres stagnacji życia religijnego w nowosądeckiej parafii. Przerywają ją od czasu do czasu znaczące wydarzenia. Takimi są niewątpliwie remonty kościoła świętej Małgorzaty w latach 1807 - 1822 oraz 1880 - 1890, oraz zakończone niepowodzeniem wysiłki zmierzające do ustanowienia w mieście biskupstwa (1822). Przy okazji należy wspomnieć o krótkotrwałym, ponownym przeniesieniu parafii na czas pierwszej odnowy świątyni do kościoła Ducha Świętego.

Chęć utrzymania życia religijnego na wysokim poziomie, dostosowanego do XX - wiecznych realiów, wymusiło powstanie nowych lokalnych struktur kościelnych. W tym celu, z dotychczasowej olbrzymiej parafii świętej Małgorzaty, wyodrębniły się nowe, przejmujące trudy duszpasterskiej posługi. Były to parafie: Świętego Rocha (1938 r.) - Dąbrówka, Najświętszego Serca Pana Jezusa (1937), Matki Boskiej Nieustającej Pomocy (1938) - Paszyn, Matki Boskiej Bolesnej (1951) - Zawada, Ducha Świętego (1950), św. Kazimierza (1977), Matki Boskiej Niepokalanej (1970), św. Heleny (1980).

Wspominając najnowszą historię nie sposób pominąć największej w historii parafii świętej Małgorzaty inwestycji, finansowanej prawie wyłącznie przez wiernych, jaką była rekonstrukcja świątyni farnej, rozbudowa plebani i domu parafialnego oraz uporządkowanie otoczenia kościoła. Prace te rozpoczął w 1956 r. ks. infułat dr Władysław Lesiak, a po jego śmierci prace kontynuuje - w zasadzie do dnia dzisiejszego - ks. prałat, od niedawna kustosz, dr Stanisław Lisowski.

Najważniejszym celem kościoła jest służba Bogu. Był to również jeden z najważniejszych celów kapituły w swoich działaniach duszpasterskich. Popatrzmy jak niegdyś bywało. Dzień świąteczny rozpoczynał hebdomadariusz, czyli dyżurujący wikary, około godziny 5 rano odgłosem sygnaturki dając znać kampanatorom, by dzwonami zwoływali wiernych na nabożeństwa, po czym zasiadał w stallach, rozpoczynając odmawianie brewiarza. Godzinę później rozpoczynała się msza św. czytana, po której kontynuowano brewiarz. Drugą mszę św., zwaną Missa Matura, odprawiano o godz. 8, następnie celebrowano mszę św. konwentualną (sumę) ze śpiewem gregoriańskim w obecności prałatów i kanoników. Na niej też głoszono kazanie. Po jej ukończeniu zasiadano ponownie do brewiarza. Popołudniowe nabożeństwo w kościele rozpoczynał kaznodzieja wykładem katechizmu dla ludu, po czym śpiewano nieszpory.

W dni powszednie porządek nabożeństw był uproszczony: najpierw msza prymaria - trzy czytania, msza matura i msza wotywna, a po południu nieszpory i kompleta. W przerwach pomiędzy ustalonym porządkiem były odprawiane inne ciche msze, czy też nabożeństwa związane z poszczególnymi altariami czy bractwami.

Należy dodać, że podczas większych świąt kościelnych w czasie mszy św. i nabożeństw przygrywała własna orkiestra kościelna, a znajomością śpiewu i łaciny popisywali się uczniowie miejscowej szkoły parafialnej.

Na wysokim poziomie stało kaznodziejstwo w kolegiacie, skoro znaczna część członków Kapituły Wyższej legitymowała się wykształceniem akademickim. Pierwotnie głoszono Słowo Boże w języku polskim, niemieckim, a nawet czasami po łacinie, co było odbiciem średniowiecznego układu sił w mieście. Istnienie takiego rozwiązania było możliwe wskutek uposażenia kaznodziei niemieckiego przez Pawła Muratora (1453 r.) oraz polskiego przez Dorotę Cyrusową (1469 r.). Spolonizowanie patrycjatu miejskiego rozwiązało ten niełatwy problem, a istniejącą prebendę zniósł w 1597 roku kardynał Jerzy Radziwiłł. W późniejszych latach, dzięki ofiarności ks. Bartłomieja Fusoriusza (1635 r.) i Stanisława Feltyńskiego (1667 r.). umocniła się pozycja polskiego kaznodziei.

Publiczną cześć świętym oddawano w procesjach. Było ich wiele, począwszy od okolicznościowych, poprzez wotywne, a skończywszy na cechowych i brackich. Jednak najokazalszą była zawsze ta na Boże Ciało. Uczestniczyli w niej wierni tak z miasta, jak i z okolicznych wsi oraz miejscowe duchowieństwo. Wyruszano z kolegiaty drogą wytyczoną szpalerem zielonych brzóz, jedna obok drugiej, do ołtarzy przybranych zielenią, obrazami i firankami. W drodze towarzyszyli procesji trębacze, bębniści, śpiewacy, cechy, bractwa przy akompaniamencie dział, moździerzy i organek. Duży wkład w organizowanie takiej procesji miała Rada Miejska, która ze swej kasy pokrywała koszty wspomnianych trębaczy, bębnistów, puszkarzy.

Jedną z form życia kościelnego były bractwa. Wspólna modlitwa, wsparcie duchowe i materialne oraz świadomość chrześcijańskiego pochówku po śmierci jednoczyła ludzi wokół duchowego przywódcy, jakim był kapłan. Pierwotnie przy tutejszym kościele istniały dwa bractwa: Literackie NMP (XIV w.) oraz Nauki Chrześcijańskiej połączone w 1597 roku przez kardynała Jerzego Radziwiłła. Z innych należy wymienić: Różańca Świętego (1636 r.), Świętego Józefa (przed 1704 r.). Najświętszego Serca Pana Jezusa (1743 r.). Trójcy Przenajświętszej (1757 r.), Bożego Ciała, Świętej Rozalii (około 1756 r.).

Opiekuńcza rola tutejszego kościoła nad ludźmi starymi i kalekimi była impulsem do powstania w XV w. szpitala dla ubogich wdów, czyli matron sądeckich. Potocznie zwano je klepkami, od nieustającego powtarzania pacierzy. Używając współczesnej terminologii ów szpital, należałoby nazwać raczej przytułkiem, czy domem starców. Przebywało w nim 10 osób. W życiu domowym obowiązywały ich statuty nadane przez Radę Miejską w 1602 r., a uzupełnione w sześć lat później przez ks. Jana Januszowskiego.

Szkota parafialna istniała przy tutejszej świątyni już w 1412 r., a nowy kształt organizacyjny nadał jej kardynał Z. Oleśnicki w 1448 r. Kształciła wyłącznie chłopców: w czytaniu, pisaniu, śpiewie, rachunkach, gramatyce łacińskiej i w poznawaniu zasad wiary. Uczniowie wraz z bakałarzem uświetniali msze i nabożeństwa w świątyni kolegiackiej śpiewem i recytacjami.

Przedstawiając zarys wielowiekowej historii parafii przy kościele św. Małgorzaty, z konieczności ograniczono się do niezbędnego minimum. Pominięto wiele faktów i wydarzeń, a niektóre zaledwie zasygnalizowano pomimo ich bezspornego znaczenia dla omawianego tematu. Jednak na zakończenie należy wspomnieć o pielęgnowaniu kultu świętych przez miejscową ludność. Wydaje się, że w pierwszych wiekach istnienia parafii odbierało szczególną cześć troje świętych: Małgorzata, Marcin i Mikołaj. Świadczy o tym pospolitość tych imion wśród mieszkańców Sącza, a także szczególne wyeksponowanie ich wizerunków w świątyni: wielki ołtarz (św. Małgorzata i św. Marcin) kaplica z przywilejem 100 - dniowego odpustu (św. Mikołaj).

Podobnie jak dawniej, tak i obecnie szczególnym szacunkiem i poważaniem cieszy się obraz Przemienienia Pańskiego. Pierwotnie znajdował się on w Kościele oo. Franciszkanów. Po kasacie zakonu w 1782 r. chciano go zabrać do Starego Sącza. Temu projektowi sprzeciwili się wierni, a dziekan kolegiaty Wojciech Mroziński interweniował w konsystorzu tarnowskim. Bp Jan Duvall przychylił się do próśb ludu, wskutek czego „obraz przeniesiono cichaczem" do kościoła farnego dnia 2.09.1785 roku.

Jest kilka legend mówiących o jego autorze (św. Łukasz?) i sposobie dotarcia obrazu do Nowego Sącza. A co mówi nauka? Obraz Veraicon, tzw. Przemienienie Pańskie, bizantynizujący, prawdopodobnie włoski (niektórzy wiążą go ze szkołą niderlandzką), konserwowany przez J. Furdynę, oprawiony w srebrną ramę fundacji Frankowicza w 1636 r., jest cennym dziełem sztuki nawiązującym do tradycji wschodniej. Podobnie jak przed wiekami, tak również i dzisiaj otaczany jest wielką czcią. Dlatego kościół św. Małgorzaty stał się sanktuarium Przemienienia Pańskiego. Przez cały rok wierni przybywają przed oblicze Chrystusa, aby prosić o łaski i dziękować za już otrzymane. Szczególna żywotność tego kultu rzuca się w oczy w czasie ośmiodniowego odpustu obchodzonego corocznie na początku sierpnia.

Obecnie parafia św. Małgorzaty liczy około 25 tys. wiernych, a posługę duszpasterską niesie im: proboszcz, ośmiu wikarych i penitencjariusz. Świadectwem żywotności religijnej są oblegane kon­fesjonały, całodzienny w nich dyżur, stała obecność w Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu, wysoka frekwencja na mszy św. niedzielnej (ponad 13 tys.), a także ilość osób przystępujących do komunii św. (w 1990 roku rozdano 474 tys. komunii). Parafia jest prężna pod względem biologicznym, o czym świadczy wysoki promil przyrostu naturalnego (w 1990 r. wynosił 11,5%). Podobnie jak dawniej, tak i teraz kościół służy kulturze. Dzięki nowym organom odbywają się kilka razy w roku koncerty organowe w wykonaniu polskich i zagranicznych organmistrzów.