Irena Styczyńska
ZBYSZYCEWkrótce mijamy miasteczko Zbyszyce... Seweryn Goszczyński: „Dziennik podróży do Tatrów" Zapomniane dzisiaj Zbyszyce winny być przedstawione tym, którzy miłują historię, piękno krajobrazu, zabytki architektury. Ta na ustroniu obecnie położona wieś na prawym brzegu Jeziora Rożnowskiego, rozłożona na zachodnim przedłużeniu stoku Dąbrowskiej Góry (583 m npm.), przed utworzeniem jeziora zalewowego, leżała przy głównym wówczas i ruchliwym trakcie Nowy Sącz - Rożnów - Tarnów. Była to w XIX w. wieś zamożna, szczycąca się rynkiem wyznaczonym na osi drogi, otoczonym zwartą zabudową - stąd zwano Zbyszyce miasteczkiem. Odbywały się tutaj regularne jarmarki w dzień św. Idziego - 1 września. Wieś wyposażona była w pocztę i zbrojna niegdyś posterunkiem c.k. austriackiej żandarmerii, a później polskiej Policji Państwowej. Posiadała browar, gorzelnię, kilka placówek kupieckich i dużą, starodawną karczmę z zajazdem. Mieściła się tutaj też rezydencja komisarza straży skarbowej, kontrolującego stan działalności gorzelni i browarów istniejących w okolicy. Rozległe i dobrze wyposażone zabudowania dworskiego gospodarstwa położone były w głębi, poza rynkiem. Część mieszkańców trudniła się rybaczeniem na rzece Dunajec, a suszące się na jego brzegu sieci i czółna ciosane z jednej kłody drewna, dodawały wsi kolorytu. Wielka powódź w sierpniu 1813 roku zniosła 23 domy miasteczka. Utonęło wówczas 55 osób. Druga katastrofalna powódź w lipcu 1934 roku również ogarnęła wodnym żywiołem przyrynkową część Zbyszyc. Powstałe na skutek tej powodzi zniszczenia w dolinie Dunajca przyczyniły się do sfinalizowania budowy zapory wodnej w Rożnowie, wzniesionej w latach 1935 - 1941. Celem jej było zabezpieczenie terenów znajdujących się powyżej i poniżej Rożnowa przed niszczącym działaniem wód Dunajca, stworzenie rezerw wodnych dla przemysłu oraz produkcja energii elektrycznej. Od czasu utworzenia sztucznego jeziora zaporowego, którego wody zalały leżącą w dolinie Dunajca część Zbyszyc, rozbiórce uległo 40 domów i niewiele rolnych gospodarstw tutaj pozostało. Wieś stała się osadą małą, cichą i pustą. Ożywia się nieco w okresie lata, choć droga do wsi, prowadząca obsuwającym się ku jezioru zboczem góry, utrudnia dojazd do niej. Na górskim skłonie, otoczonym z trzech stron wodami jeziora, ostały się w Zbyszycach świetne zabytki architektury: gotycki kościół z pocz. wieku XV oraz okazały, klasycystyczny dwór pochodzący z pocz. XIX wieku. Miano wsi wywodzi się od imienia Zbysz. Od wieku XIII, przez cztery stulecia, właścicielami Zbyszyc był ród Kępińskich (pisownia nazwiska również Kempiński) herbu Niesobia, o którym heraldyk Bartosz Paprocki wspomina, że „Dom Kępińskich u Sącza, starodawny i znaczny...': Ród ten wywodził się z obronnego zameczka leżącego w Kępnie (Kempnie) na pograniczu śląsko - wielkopolskim. Pierwszym znanym Kępińskim był Becho, syn Andrzeja „de Sbyssicz", który asystował przy wydaniu przez króla Władysława Łokietka w 1306 r. przywileju dla miasta Nowego Sącza. Kępińscy wymieniani są w wykazach świętopietrza w latach 1326 - 1374 i 1551 - 1552. W latach 1326 - 27 Zbyszyce wzmiankowane są jako trzecia z kolei po Nowym Sączu i Podegrodziu miejscowość, wnosząca wówczas opłatę świętopietrza w wysokości 10 grzywien, 14 skojców i 10 denarów. W wieku XV, kiedy Zbyszyce miały zagrodników, łany komornicze, folwark rycerski i karczmę, wpłacały miejscowej parafii dziesięcinę wartości 12 grzywien. Lokację na prawie magdeburskim otrzymały w 1416 roku. Do Jana Kępińskiego ze Zbyszyc należały w roku 1493 wsie: Stara Wieś (część Tęgoborza), Skrzętla, Bojówka, Załęże, Kobyle, Zbęk, Sienna, Wilkonosza i Witowice, które przyjęły nazwę od imienia pierworodnego syna JanaWita. Kępińscy włodarzyli Zbyszycami do ok. 1640 r. Wieś dzierży w roku 1639 Jan Krzesz. Krzeszowie byli jeszcze notowani w Zbyszycach w roku 1772, kiedy to z ich fundacji powstał dom dla czterech ubogich. Na przestrzeni XVIII wieku wieś przeszła w ręce rodu Stadnickich, skoligaconych w początkach XIX w. z Lanckorońskimi. W roku 1833 właścicielem zbyszyckiego majątku zostaje Piotr Szujski. Z biegiem lat Zbyszyce przypadają drogą spadku córce Piotra - Celinie Zofii, wychodzącej za mąż w 1882 r. za Władysława Lubicz Głębockiego z Białej Wody - Tęgoborza. W ich rękach majątek pozostaje do 1909 roku. Następnym właścicielem został Adam Jordan, który sprzedał Zbyszyce w obawie przed ich parcelacją w r. 1919 pułkownikowi c.k. austriackiej armii, Stanisławowi Langerowi. Pola orne tej własności ziemskiej, zalane wodami jeziora, stały się własnością skarbu państwa. Lasy upaństwowiono po 1945 roku. Od traktu, do malowniczo na wzniesieniu położonego, starodawnego w swej sylwetce kościoła w Zbyszycach, wiodą przez pokolenia wydeptane schody, ułożone z ociosanego piaskowca. Miejscowa kronika kościoła, powołując się na zapis znajdujący się na okładce I tomu księgi metrykalnej dla wsi Kobyle podaje, że fundatorem kościoła w Zbyszycach, jak i parafii w tej wsi, był w roku 1242 Bartłomiej Kępiński, zmarły w 1290 r. (wg zapisu 4.X1290). Ten pierwszy, drewniany kościół, pozostawał pod wezwaniem św. Wojciecha - echo nawiedzin przez Świętego naddunajeckich stron, kiedy z bratem Gaudentym szedł z Węgier do Gniezna. Pierwsza udokumentowana wzmianka o parafii pochodzi z 1326 roku. Obecny kościół, usytuowany obronnie na stromym wzgórzu, fundowany został w początkach XV wieku. Pozostaje pod wezwaniem św. Bartłomieja. Kronikarz Jan Długosz wymienia w „Księdze uposażeń" Wierzbiętę Kępińskiego - chorążego wieluńskiego (rannego w 1402 roku przy zdobywaniu Smoleńska pod wodzą księcia Witolda), zmarłego w 1408 r., jako fundatora kościoła w Zbyszycach oraz informuje, że kościół ten wystawiony jest z białego kamienia. Kardynał Zbigniew Oleśnicki konsekrował świątynię w 1447 roku. W XVI wieku Zbyszycami zawładnęli na przeciąg 95 lat arianie - zwolennicy rozprzestrzenionego w ziemi sądeckiej ruchu reformacyjnego. Im przypisuje się zniszczenie pierwotnego wyposażenia wnętrza kościoła. Kościół jest budowlą gotycką, wzniesioną z kamienia, jednonawową, z węższym, wielobocznym prezbiterium, które zamyka absyda o ścianach różnej szerokości. Ściany świątyni, mające u podstawy 1,5 m szerokości i zwężające się ku górze, opięte są zaopatrzonymi w uskokowe okapniki kamienne, dziesięcioma masywnymi skarpami o różnej wysokości i grubości, będącymi bardzo malowniczym elementem bryły kościoła. Między dwiema skarpami północnej ściany wciśnięta jest niewielka zakrystia. Prezbiterium i nawę obiega barokowy XVIII - wieczny profilowany drewniany gzyms, wsparty na takich samych konsolach. Otynkowany korpus kościoła nakrywa dach siodłowy, dwuprzęsłowy, kryty blachą. W barokowej wieżyczce na sygnaturkę znajduje się dzwon z 1713 r. W roku 1608 kościół pokryty był gontem. To pokrycie gontowe zachowało się pod okrywającą go blachą. Od strony zachodniej przy kościele stała w 1608 r. murowana dzwonnica, która uległa zniszczeniu „tak, że fundamenty na dwa łokcie z ziemi wystawały" w czasie, kiedy kościół pozostawał w ręku arian. W roku 1728 drewniana wieża dzwonna stała z boku kościoła. W roku 1733 dobudowana została do zachodniej ściany kościoła istniejąca do dzisiaj dzwonnica. Wieża ta jest konstrukcji słupowej, o pochyłych ścianach i z pozorną izbicą, jest szalowana na zewnątrz i podzielona okapami na cztery kondygnacje. Na wieży istniał zegar, którego ręcznie kuty mechanizm znajduje się do dziś w konstrukcji wieży. Dzwonnicę wieńczy barokowy, baniasty hełm z latarnią. Dzwony z niej zagrabili Niemcy w czasie II wojny światowej. W 1976 r. parafianie sprawili nowe dzwony. Większy otrzymał imię „Maria", mniejszy - „Bartłomiej". Najniższa kondygnacja wieży stanowi przedsionek świątyni. W północnej ścianie korpusu kościoła osadzony jest prostokątny, profilowany portal gotycki w kształcie szerokiej ramy, zwisający jak feston nad ostrołucznym, profilowanym kamiennym portalem, nad którym widnieje tarcza herbowa Kępińskich - Niesobia. To wejście do nawy obecnie nie jest używane. Widniejące w nim drzwi z drewnianych klepek opatrzone są gotyckim, kutym w żelazie zamkiem. Przy murze absydy widnieje część nagrobnego kamienia z zatartym gotyckim, minuskułowym napisem łacińskim. Przez kruchtę pod wieżą prowadzi do nawy kościoła wejście ujęte prostokątnym, jednostronnie profilowanym, gotyckim portalem z „nosami" w górnych narożach - oryginalny zabytek średniowiecznego kamieniarstwa. (Taki sam portal znajduje się w krakowskim kościele św. Barbary i datowany jest na przełom XIV i XV wieku). Nad portalem herb Niesobia zakryty został stropem przyziemia wieży. Obok tego głównego wejścia, po jego obydwu stronach, znajdują się w grubym murze ściany otwory strzelnicze w kształcie leżących, prostokątnych szpar rozglifionych do środka (glif - ukośne rozszerzenie muru). Widać były w użyciu, bo na starannie wykonanych obramieniach tych szpar zachowały się okopcenia z prochu strzelniczego. W tymże murze ma swoje łożysko potężny rygiel dębowy, zabezpieczający od wewnątrz drzwi. Ślady takiego zabezpieczenia widoczne są przy drzwiach północnych nawy. Umocnienia te świadczą o obronnym charakterze budowli. W posiadającym smukłe proporcje dwuprzęsłowym prezbiterium, sklepienie krzyżowo - żebrowe wsparte jest na kamiennych, gotyckich żebrach o gruszkowym profilu. Na jednym z odcinków żeber sklepienia odkryto podczas prac konserwatorskich w 1977 roku znak kamieniarski w kształcie dwóch zróżnicowanych strzałek złożonych na krzyż. Zworniki sklepienia tworzą tarcze z herbami: od strony absydy - Niesobia, od strony ściany tęczowej - Abdank. Na wspornikach żeber widnieją tarcze herbowe: Topór, Półkozic, Niesobia, Dębno, Gryf i Starykoń. Nadto na dwóch wspornikach przy ścianie tęczowej umieszczone są rzeźbione w kamieniu: głowa ludzka i pies. Ściany prezbiterium zdobione są figuralną i ornamentalną polichromią z przełomu XVI i XVII wieku. Ta malarska dekoracja odkryta została pod warstwą malowideł z XVIII w., 1867 i 1937 roku. Poddano je konserwacji w roku 1977. Sklepienie i dolne ściany prezbiterium pokryte są renesansowymi motywami stylizowanej wici roślinnej. W polach górnych, pomiędzy spływającymi na wsporniki żebrami, widnieją sceny figuralne. Od strony lewej - św. Jan Kanty, męczeństwo św. Erazma, św. Stanisław biskup z Piotrowinem. Od prawej - św. Andrzej Świerad z pobliskiego Tropia, pierwszy polski święty, przedstawiony w legendarnej scenie schronienia we wnętrzu potężnego dębu. W ościerzach ściany tęczowej widnieją malowane krzyże towarzyszące Ukrzyżowanemu na Golgocie. W ścianie tęczowej zachowały się ślady po belce tęczowej, a dokument z 1608 r. już potwierdza jej istnienie. Zdjęto ją w 1867 roku. Późnobarokowy, drewniany ołtarz główny pochodzi z wieku XVIII. W nim pozostawał do roku 1970 współczesny ołtarzowi obraz Ukrzyżowania. Na jego miejsce przeniesiony został z lewego, bocznego ołtarza XVIII - wieczny, łaskami słynący obraz Matki Boskiej Łaskawej, kopia cudownego obrazu z kościoła oo. pijarów w Warszawie. Postać Marii okrywa posrebrzana sukienka z połowy XIX w. U dołu obrazu widnieje łacińska inskrypcja: „Effigies B.V. de gratiis Varsaviae in templum scholarom Piaro contra gestem patrona gratiosissima". W górnej kondygnacji ołtarza, w owalnej ramie, obraz tytularny kościoła - św. Bartłomiej. Na mensie ołtarza, wysunięte przed nastawę, zwraca uwagę bogate w formie, rokokowe, obrotowe tabernakulum. Antepedium ołtarza tworzy gotycka płaskorzeźba Ostatniej Wieczerzy. Po stronie lewej wmurowana jest w ścianę kamienna płyta nagrobna Mikołaja Kępińskiego, chorążego wieluńskiego, zmarłego w 1490 roku. Treścią płyty jest kuta gotycką minuskułą zatarta inskrypcja w otoku, a w jej środkowym polu płasko rzeźbiona tarcza z herbem Niesobia, podtrzymywana przez dwa lewki oraz anioła w półfigurze z otwartą księgą. Znajdujący się w północnej ścianie prezbiterium kamienny, prostokątny, gotycki, profilowany portal wprowadza do niewielkiej zakrystii o kolebkowym, zaostrzonym sklepieniu. Tkwią w nim drzwi ze starym, żelaznym zamkiem, ozdobnie okute listwami, mające według tradycji pochodzić z rycerskiego zamku w Tęgoborzu. Nad portalem widnieje zatarta, malowana inskrypcja łacińska. Późnobarokowa, nadwieszona ambona z płaskorzeźbą Dobrego Pasterza na zaplecku, znajduje się przy północnej ścianie prezbiterium. Na postumencie po prawej stronie ołtarza umieszczony jest okazały krucyfiks, o XVIII - wiecznych tradycjach, w mandorli datowanej na rok 1865. Obok ustawiony jest późnobarokowy relikwiarz - identyczny ze stojącym po lewej stronie ołtarza; są one częścią bramek oparza głównego. Przy południowej ścianie prezbiterium znajdują się cenne, późnogotyckie stalle kolatorskie z pocz. XVI wieku. Płasko rzeźbione na zapleckach w oploty winorośli i wici roślinnej oraz we wstęgi z inskrypcjami, zdobione są przeźroczami w bocznych ściankach. W prześwicie ściany tęczowej, po stronie prawej, umieszczona jest kamienna, barokowa chrzcielnica z 1724 roku oraz feretron w bogatej, rokokowej ramie, na którego awersie widnieje obraz Trójcy Świętej, zaś obraz rewersu wyobraża św. Huberta. Uzupełnieniem feretronu są dwa berła bractwa trynitarzy (na plebanii). Ściany kwadratowej nawy oraz jej płaski strop - który w tej gotyckiej świątyni jest wynikiem późniejszych przeróbek - pokrywa neobarokowa polichromia figuralna i ornamentalna, wykonana w 1867 r. przez nowosądeckiego malarza Kazimierza Tokarskiego, przedstawiająca Zwiastowanie. Na ścianach nawy widnieją postaci św. Wojciecha, św. Stanisława biskupa oraz św. Ludwika. Polichromię odnowiono w 1970 roku, pozostawiając pod nią renesansowe malowidła ścian. W nawie kościoła, w ścianie tęczowej, zakryte bocznymi ołtarzami, zachowały się dwie wnęki wypełnione malarską dekoracją, zachowaną fragmentarycznie, miejscami nieczytelną. Jest to nie lada rzadkość ze względu na gotycką polichromię z pierwszej połowy XV wieku. Z wielkim prawdopodobieństwem można przyjąć, że te dwie głębokie, trójboczne wnęki, na ścianach których malowane są retabula ołtarzowe - to pierwsze, gotyckie oparze kościoła w Zbyszycach. Świadczą o tym ich kamienne mensy ołtarzowe. Zachowana we fragmentach malarska dekoracja wnęki od strony północnej przedstawia „Tron Łaski", tj. Boga Ojca podtrzymującego ramionami Ukrzyżowanego. We wnęce od strony południowej pełniej zachowana polichromia prezentuje Matkę Boską ze świętymi, z których najbardziej czytelne jest wyobrażenie św. Heleny, u stóp których klęczą fundatorowie. Dwa boczne, rokokowe ołtarze w nawie pochodzą z drugiej połowy XVIII wieku i wyposażone są we współczesne im malarstwo. Ołtarz po stronie prawej pozostaje pod wezwaniem św. Trójcy i posiada w zwieńczeniu obraz z postacią św. Jana Nepomucena. Ołtarz po stronie lewej poświęcony jest Matce Boskiej, a wieńczy go wyobrażenie św. Antoniego Padewskiego. W górnych, środkowych partiach tych oparzy widnieją tarcze z herbem Stadnickich - Szreniawą. Prezbiterium i nawa oświetlone są pięcioma wąskimi oknami o ostrołucznym wykroju, zgodnie ze średniowiecznymi prawidłami budownictwa sakralnego, umieszczonymi po stronie południowej. Ma to znaczenie praktyczne, ale i ideowe, jako że mroczną, północną stronę przypisywano złym mocom, od których odgradzano się pełnym murem. Nawę wypełniają rokokowe ławy. Pod chórem ustawiony jest okazały, nowy konfesjonał z 1975 roku. Na chórze muzycznym, wspartym na dwóch kolumnach, mają swoje miejsce organy współczesne wystrojowi kościoła. Balustradę chóru ozdobiono rzeźbami w drewnie, niejednorodnymi; a to św. Jan Nepomucen, Matka Boska Wniebowzięta, Chrystus Zmartwychwstały, Apostoł i św. Roch. Uzupełnieniem wystroju są feretrony, w jednym z nich gotycka figura Madonny. Pod farbą nałożoną w XIX wieku widoczna jest złota polichromia. W przedsionku nawy, pod wieżą, po prawej stronie znajduje się oparz z okazałym obrazem „Pieta", a nad drzwiami do nawy umieszczono płaskorzeźbę „Bóg Ojciec", pochodzącą z 1700 roku. Po stronie lewej zaś znajduje się XVIII - wieczny obraz „Ukrzyżowanie", będący ongiś tematem ołtarza głównego tego kościoła. Przed wejściami do kościoła umieszczone są dwie kropielnice, na jednej z nich widnieje data 1774. W zbiorach Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie znajduje się gotycki, postaciowy ornat z XV wieku wraz z manipularzem i stułą oraz skrzydło ołtarza szafiastego, pochodzące ze Zbyszyc. Architektura, malarstwo, rzeźba i wyposażenie tej świątyni świadczą o świetnej kiedyś przeszłości Zbyszyc. Teren dawnego, przykościelnego cmentarza, okala XVIII - wieczny mur kamienny. Od strony wschodniej znajduje się w nim barokowa bramka utworzona z dwóch postumentów zwieńczonych ceramicznymi wazonami, a w niej ozdobna, drewniana furtka. Kiedyś było to wejście w obręb kościoła zastrzeżone tylko dla jego kolatorów. Figurę św. Jana Nepomucena, stojącą w pobliżu kościoła, przeniesiono tutaj z dawnego placu rynkowego wsi. Postument oznaczony jest herbem Stadnickich - Szreniawą. Kościół otoczony jest gęsto drzewami; czas jednak wyszczerbił najstarsze z nich. Jedna z ostatnio usuniętych z obrębu kościoła lipa posiadała ponad 6 m obwodu. Z parafin Zbyszyce wydzielono po 1943 roku ocalałe spod zalewu rożnowskiego wsie, tworząc w 1950 r. nową parafię we wsi Sienna. Wiekowy, zbyszycki kościół, ostał się parafialnym dla pomniejszonej zalewem wsi Zbyszyce. Liczba parafian zmniejszyła się z 2.500 do 250 osób. Na terenie wsi istniały do 1941 r. dwa cmentarze grzebalne, a także wojenny z 20 grudnia 1914 roku, które przed zalaniem terenu Zbyszyc wodami spiętrzonego jeziora zaporowego, przeniesiono na teren wsi Sienna. Drugim znacznym zabytkiem wsi Zbyszyce jest okazały dwór o cechach stylu klasycystycznego. Położony jest nieopodal kościoła, w miejscu zwanym do dzisiaj Kępą. Wzniesiony jest na starszych, kamiennych fundamentach, murowany, parterowy, posiada sześciokolumnowe portyki od strony podjazdu i parku. Portyki te zamknięte są z obydwu stron niewielkimi, narożnymi alkierzami. Nad korpusem dworu wznosi się dach dwuspadowy, alkierze nakryte są daszkami mansardowymi. Dwór w Zbyszycach wywodzi się z obronnego kasztelu z czterema alkierzowymi basztami na narożach, którego wartość obronną wzmacniało jeszcze usytuowanie na znacznej wyniosłości nad doliną Dunajca. Zameczek, stojący wówczas na tym samym wzniesieniu, gdzie obecnie znajduje się dwór, pochodzi niezawodnie - przynajmniej jego charakterystyczne baszty - z XVII wieku. Prócz tych czterech murowanych baszt i wysokiego podmurowania, cały był zbudowany z drewna. Załamany, mansardowy dach jego nosi cechę XVIII wieku. Bliższych wiadomości, oprócz ryciny z 1808 roku - brak. Znajdujące się ono na przedpiersiu stall w oratorium klasztornym ss. klarysek w Starym Sączu malowidło z 1767 r. przedstawia ten obronny kasztel w jego malarskim ujęciu. W wyniku późniejszych przekształceń utracił on cechy obronne i przebudowany został na klasycystyczną rezydencję. Jego malarskie wyobrażenie z ok. połowy XIX wieku, wraz z kościołem, znaleźć można na odwrocie XVIII - wiecznego obrazu św. Józefa, znajdującego się na zbyszyckiej plebanii. Dwór - dziś znajdujący się w renowacji i stojąca obok niego mieszkalna oficyna, otoczone podniszczonym parkiem, do lat siedemdziesiątych będący własnością rodziny Langerów, zmienił dwukrotnie właściciela. Obecnie jest nim Wojewódzki Szpital Zespolony w Nowym Sączu. Na zbyszyckiej Kępie - szczątku dawnej, rozległej osady, wokół nadal czuwającego nad swoją parafią wiekowego kościoła, przysiadły także plebania i organistówka z XIX wieku, jak i czteroklasowa szkółka. W Zbyszycach, u brata swej matki - Piotra Szujskiego, wywodzącego się z rodu kniaziów Rurykowiczów, któremu indygenat polski dodał do tarczy ze św. Jerzym herb Nałęcz - przebywał często, od lat młodzieńczych po lata dojrzałe, późniejszy profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz autor „Historii polskiej treściwie opowiedzianej..." - Józef Szujski (1835 1883), uczony, poeta i literat. Piotr Szujski wszedł w posiadanie Zbyszyc w 1833 roku drogą spadku po swej pierwszej żonie Józefie ze Stadnickich Lanckorońskiej. Pod jego gospodarna ręką, Zbyszyce rozkwitły w latach 1833 - 1881 w dobrze prowadzoną majętność. O nim w księgach parafialnych widnieje zapis: „W dniu 27 IX 1881 r., zakończył życie Piotr Eques de Szujski, właściciel Zbyszyc, mąż prawego charakteru i stałej woli, mając lat 82". Józef Szujski tak przylgnął do Zbyszyc, że w jego sztambuchu znalazło się wiele wierszy i rysunków ó nich tworzonych. W roku 1857 spędził tu okres żałoby po matce. Tutaj napisał na jej cześć dwa wiersze: „Adoracja" i „Jej cieniom': Wynikiem zwiedzania okolic z sąsiadem Marcelim Żuk - Skarszewskim, o czym wspomina: „...kiedyśmy z czarodziejskiej Dunajcowej fali w przyjacielskiej drużynie Rożnów oglądali, autor ten fantastyczny obrazek poświęcił' - jest poemat„Pan Rożnowa'; osnuty na XIV - wiecznych dziejach rożnowskiego zamku. W Zbyszycach zajmował się redagowaniem humorystycznego pisma „Kwiczoły: Tytuł wywodzi się od nazwy nadanej części szlachty sądeckiej. Osiadła w górzystych terenach, nosiła to przezwisko, zaś tych, którzy posiadali swe majątki w żyznej dolinie Dunajca, zwano „łososiami". Miana te łączyły się z pewnymi rysami charakterów i odmiennościami w obyczajach i opiniach. Józef Szujski w Zbyszycach przygotowywał się do doktoratu. W tutejszym kościele w styczniu 1861 r. wziął ślub z siostrą żony stryja Piotra Szujskiego - Jolantą Jełowiecką. Jak znanym był w Sądecczyźnie świadczy fakt, że jako przedstawiciel wielkiej własności ziemskiej, został w 1866 r. wybrany posłem do Sejmu Krajowego we Lwowie, w którym niezwykle pilnie pracował przez lat czternaście, zwłaszcza nad upowszechnieniem oświaty. Miłość Józefa Szujskiego do Sądecczyzny znalazła swój wyraz w testamencie spisanym w 1872 roku, w którym postanowił przekazać Nowemu Sączowi swój księgozbiór liczący 3.000 tomów, zbierany przez całe swoje życie. Biblioteka w Nowym Sączu nosi miano swego dobroczyńcy - Józefa Szujskiego. Żegota Pauli (1814 - 1895), etnograf i historyk, w swojej książce „Romantyczne wędrówki po Galicji" tak wspomina swój pobyt w Zbyszycach w 1831 roku: „We wsi Zbyszyce - był to dzień właśnie 23 czerwca, tj. wilia św. Jana Chrzciciela. Chcąc się przypatrzyć obrzędom palenia sobótki, pozostałem przez wieczór w tej wiosce. Przez dzień cały zbierały kobiety rozmaite zioła do leczenia niemocy tak ludzkich, jako też bydlęcych, które w dniu tym narwane osobliwą mają moc posiadać. Z ziół najwięcej zbierano macierzankę, bylicę, łopian i dziewannę. W wieczór wpierw dobrze zamykali obory, albowiem złe czarownice, odprawiając tej nocy na ożogach i miotłach aż do Babiej Góry swą jazdę, zwykły do tejże tykże bydląt domowych, a czasem ludzi samych używać. Dlatego to opasują się zwykle wtedy wieńcami z bylicy. Gdy już mroki nocne dobrze na górach osiadły i gdy migocące gwiazdy zajaśniały, wyszli włościanie na przyległy pagórek; tu zapalili dość spory stos drzewa suchego nałożony. Starsi usiedli na stronie opodal ognia, zabrzmiała muzyka ze skrzypców, basów i smętnej piszczałki się składająca, a młódź doroślejsza, płci obojej zanuciła piosenkę następującą: Ku Dunajcowi, ku głębokiemu,
Ku gaikowi, ku zielonemu. Chodzi, brodzi
nadobna Kasieńka, Oj, cóż rośnie
bez korzenia? Starsi bawili się pogadanką, a młodsi skakali przez ogień, z którego skakania dalsze losy sobie wróżyli. Najczarowniejszy widok przedstawiał się teraz moim oczom. Dookoła na wzgórzach tlały jasne ogniska, których lekkie dymu kłęby ścieliły się po dolinach. Odgłos pieśni i brzmienie muzyki z dala przychodzącej obijał się o uszy moje, uroczystości tej wtórzył szumiący Dunajec. Koło północy kończył się ten obrzęd': Poszukując wiadomości o targach w Zbyszycach, spotkałam 75 - letnią dzisiaj mieszkankę wsi Glinnik koło Gródka nad Dunajcem, która przekazała mi opowiadanie o swoim dziadku: „We wsi Glinnik była rodzina niezmiernie uboga - całym majątkiem, prócz kilku zagonków, były dwie kozy. Kiedy nadchodził czas jarmarku w Zbyszycach, na św. Idziego, dziadziuś i babusia uradzili, iż trzeba coś sprzedać, by na zimę kupić kamfinę (naftę), sól, siarczki (zapałki) i trochę barchanu na kabatek dla babusi. Uradzili, że jedną kozę wyprowadzą na zbyszycki jarmark. Sprzedał dziadziuś kozę, kupił co trzeba, ale na barchanek nie starczyło. Kupił w zamian kukiełkę „uszwiankę" (wypiekaną we wsi Uszew koło Brzeska). Schował kukiełkę pod kapotę, a że ze Zbyszyc do Glinnika droga daleka, zaszedł tam już na wieczór. Niedaleko już domu swojego zobaczył dwa światełka - wilcze ślepia. Wilk przyskoczył do dziadka. Nie mając się czym bronić, wyjął dziadek spod kapoty kukiełkę i przyskakującemu wilkowi wepchnął ją tak głęboko w paszczę, że wilk zadławił się nią i upadł. Pobiegł dziadziuś do niedalekiego już domu, pukaniem w okno obudził babcię i woła do niej: - „Ubieraj się szybko, przyniesiemy coś do domu, będziesz miała z tego kubraczek". Prędko ubiera babcia spódnicę, bucięta jakie tam miała, zarzuciła katankę na plecy. Wzięli wilka na „tragi" (nosidła do noszenia gnoju) i niosą go ku domowi. W takt kroków wilk podskakuje na tragach i nagle ocknąwszy się, chypnął w bok i ucieka, a kukiełka wypadła mu z pyska. I tylko ta babci została - bo kubraczek uciekł”. |