|
Leszek Zakrzewski KOLEJ ŻELAZNA DOCIERA DO STAREGO SĄCZA Rok 1876 był znaczącym dla rozwoju regionu sądeckiego. W tym bowiem czasie do podupadających, kresowych dla c.k. monarchii miasteczek galicyjskich, jakimi były oba Sącze wjechały pociągi kolei tarnowsko - leluchowskiej (zwanej też tarnowsko - preszowską). Wybudowana została ona z funduszy rządu Austro-Węgier, a w pobliskim Nowym Sączu powstały równocześnie państwowe CesarskoKrólewskie Warsztaty Kolei, dając zatrudnienie wielu okolicznym mieszkańcom. Ale jak kolej żelazna zawitała do Starego Sącza? Wszystko zaczęło się jak zwykle od inicjatyw powstałych gdzieś w kręgach gospodarczo-militarnych ówczesnej monarchii austro-węgierskiej. Połączenie Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda (Kaiser Ferdinands-Nordbahn - w skrócie KFNB), do której należała linia z Wiednia do Krakowa wraz z Galicyjską Koleją Karola Ludwika (Carl Ludwig Bahn), zarządzającą trasą z Krakowa do Lwowa, z kolejami węgierskimi za pośrednictwem trakcji biegnącej południkowo, oprócz oczywistych korzyści ekonomicznych, tj. skrócenia drogi transportu i otwarcia nowych terenów na eksploatację gospodarcza pozwalało w razie wybuchu konfliktu zbrojnego z Rosją na ułatwiony przerzut wojsk z głębi cesarstwa w pobliże granicy. Kilka lat wcześniej (1872) ukończono budowę wybitnie strategicznej linii kolejowej z Przemyśla przez Zagórz, Łupków do Mezolaborcz (obecnie Medzilaborce), gdzie łączyła się z kolejami węgierskimi. Służyła ona do transportu materiałów zaopatrzeniowych i wojsk z centrum cesarstwa do będącej w fazie realizacji twierdzy I klasy - Przemyśla, w którym w razie wybuchu wojny miało docelowo stacjonować 85 000 żołnierzy. Linia z Tarnowa do Eperjes (obecnie Preśov) została uwzględniona w ogólnym perspektywicznym planie budowy kolei austriackich już w 1854 roku, zaś jej ogólny przebieg ustalono 8 V 1870 roku, a 5 IX 1872 roku Ministerstwo Handlu przedłożyło do zatwierdzenia parlamentowi gotowy projekt linii. Rozpatrywany był pomysł poprowadzenia linii od Grybowa doliną Białej przez Berest, Krynicę do Muszyny. Informacja ta po opublikowaniu w krakowskim "Czasie" wywołała oburzenie wśród nowosądeckich rajców. Dzięki mobilizacji Rady Miejskiej, wysłano delegacje do Wiednia, gdzie przy poparciu polskiego koła poselskiego, po rozmowach w Ministerstwie Handlu, uzyskano zapewnienie o uwzględnieniu interesów Nowego Sącza w ustalaniu przebiegu kolei. Tym samym i Stary Sącz znalazł się na trasie planowanej inwestycji. Parlament zatwierdził budowę tej kolei i ostateczny przebieg linii na obradach w dniu 22 IV 1873 roku. C.k. starosta został zobligowany przez namiestnictwo działające na podstawie rozporządzenia c.k. Ministerstwa z dnia 11 XI 1873 do powiadomienia Zwierzchności Gminnej w Starym Sączu, iż "przedsięweźmie się badanie w celu oznaczenia stacji na linii kolei żelaznej Tarnowsko - Leluchowskiej. (...) O przybyciu komisyj na stację zawiadomię posłańcem o dzień naprzód. Do tej komisyj przystąpić ma gmina poprzez delegatów, mianowicie naczelnika gminy, a Zwierzchność gminna zawiadamia o tym celu także wszystkie inne strony interesowne z oznajmieniem, że po ukończeniu powyżej rzeczonej czynności następnie odbędzie się reambulacya polityczna całej linii kolei w celu oznaczenia pojedynczych objektów budowy jako to mostów, kanałów, przejazdów, przepustów, zakupienia i zniesienia budynków lub ubezpieczenia takowych od ognia itd. Komisya przybędzie 30 XII 1973 około południa na granicę gminy St. Sącza ze strony Biegonic". W ślad za tym pismem starosta wystosował okólnik do zwierzchności gmin i przełożonych obszarów dworskich, nakazując aby "rzeczonej komisji udzielać wszelkich żądanych wyjaśnień, ułatwiać jej spełnianie zadania, wspierać ją w każdym kierunku, przeszkadzać wszystkiemu coby na działania komisyi niekorzystnie wpłynąć mogło, a w razie spostrzeżenia z jakiejkolwiek bądź strony szkodliwych, dążności donieść celem zarządzenia środków zaradczych. (...) wolno do końca bieżącego miesiąca na linii kolei zondować grunt to jest kopać doły w celu zbadania rodzaju ziemi i skal pod powierzchnią się znajdujących". Pr zed nieuczciwymi pośrednikami w sprzedaży gruntów starosta ostrzegał osobnym pismem, pisząc, że "wedle dochodzących mię wiadomości różni ludzie narzucają się gminom i prywatnym osobom na agentów przy wykupnie gruntów dla budować się mającej kolei, żądając w tym celu pełnomocnictw do traktowania z komisyą i zapewnień dla siebie pewnych procentów od sprzedających. Inni zaś nakłaniają posiadaczy kamieniołomów (gminy i pojedyncze osoby) do odstąpienia im tychże za pomocą kontraktu, aby dostać w swe ręce materyal potrzebny dla pomienionej budowy".Prace ziemne na całej trasie podzielonej na 11 odcinków ruszyły w marcu 1874 roku (za wyjątkiem tuneli w Żegiestowie i Kamionce realizowanych od września 1873 roku przez firmę Koller i Gregersen). Poszczególne odcinki realizowały małe firmy zatrudniające przeważnie lokalną siłę roboczą i wykorzystujące przy budowie miejscowe surowce, takie jak kamień, piasek, drewno. Taka organizacja robót pozwalała na znaczne skrócenie terminów realizacji przedsięwzięcia i obniżenie kosztów poprzez wyeliminowanie transportu części materiałów użytych do budowy. Stąd też niejaki Karol Sosnowski z Bochni wystosował do Rady Miejskiej Starego Sącza datowane na 19 VII 1874 roku pismo o przyznanie "prawa dobywania szutru i piasku z szutrowisk miejskich między Popradem, a wiklinami położonych - po 40 centów za 1 m3". W trakcie budowy, do przewozu materiałów budowlanych używano dwóch parowozów angielskiego pochodzenia, wyprodukowanych w 1852 roku, sprowadzonych z Niemiec i używanych wcześniej przy budowie kolei Karola Ludwika z Krakowa do Lwowa, którym nadano nazwy "Góral" i "Bojan". Obydwa dożyły na linii tarnowsko-leluchowskiej kresu swych dni i zostały z końcem lat 80-tych XIX w. złomowane w sądeckich warsztatach. Tymczasem Rada Gminy Star y Sącz uchwaliła w dniu 15 X 1874 roku sprzedaż "potrzebnej przestrzeni gruntu pod budowę kolei", a na dzień 19 I 1875 roku o godzinie 9 przed południem wyznaczono termin "rozprawy konkurencyjnej względem urządzenia drogi dojazdowej do stacji kolei żelaznej w St. Sączu".W trakcie realizacji budowy, c.k. przedsiębiorstwo budowy kolei żelaznej tarnowsko - leluchowskiej uciekło się do pewnego podstępu. Otóż 13 III 1875 r. wystąpiło ono o pozwolenie na wykonanie własnym kosztem regulacji Popradu powyżej i poniżej mostu kolejowego między gminami Stary Sącz i Biegonice. Regulacja miała polegać na zniwelowaniu wyspy znajdującej się pośrodku koryta Popradu. Z końcem kwietnia tegoż roku przekazano pomiary koryta rzeki i plany regulacji, 19 V 1875 zebrała się "komisya polityczno-techniczna przy moście na Popradzie w celu zbadania czy przy pobieraniu szutru poniżej i powyżej nie ma jakich przeszkód". W niecały miesiąc później burmistrz Starego Sącza słał do c.k. namiestnictwa protest przeciw bezpłatnemu pobieraniu szutru do kolei z koryta Popradu. Cóż - miasto za regulację rzeki nie zapłaciło, ale i nie zyskało żadnych pieniędzy za pobrany z jej koryta surowiec użyty do budowy podtorza. 27 VI 1875, starosta powiatowy powiadomił Zwierzchności Gminne w Moszczenicy Niżnej, Gołkowicach Niemieckich, Gołkowicach Polskich i Mostkach o zakwaterowaniu w tych wsiach "oddziału wojskowego do budowy kolei żelaznej tudzież oddziału do pomiarów wojskowych, prosząc równocześnie władze gminne o dostarczanie podwód [dla dowozu żołnierzy na teren budowy] po 35 centów za milę". Podczas budowy kolei dochodziło także do poważnych incydentów, wspomniał o tym w swoim piśmie do gminy starosądeckiej sam starosta powiatowy: "na przestrzeni kolei żelaznej w miejscach na których parowa maszyna jest w ruchu z powodu przewożenia szutru przez dotychczas nie wyśledzonego sprawcę czy to ze swawoli, czy też ze złego zamiaru pokładane były kamienie na szyny. Tak się stało dn. 3 i 4 bm [grudzień 1875] na przestrzeni między St. Sączem i Barcicami, a tylko przezorności maszynisty zawdzięczyć należy, że nie nastąpił wypadek. Dn. 3 bm położono na obydwu szynach wielkie kamienie rzeczne w obrębie gmin Starego Sącza i Barcic, a 4 bm znaleziono znowu podobne przeszkody w wymienionych dopiero miejscowościach. Ze względu na wielkie niebezpieczeństwo zagrażające życiu ludzkiemu przez podobne czyny zbrodnicze, polecam zwierzchności gminnej, ażeby w swoim obrębie szczególną baczność zwracała na niebezpieczeństwo ruchu pociągów kolejowych, sprawców wyż. opisanych czynów karygodnych energicznie śledziła, a w razie wyśledzenia zarządziła bezzwłoczne odstawienie do władzy sądu rej. w celu ukarania". Na początku lutego 1876 po uzyskaniu zezwolenia c.k. Generalnej Inspekcji Austriackich Kolei Żelaznych (z 30.11.1875) "puszczono prowizorycznie w ruch lokomotywę w celu przewozu materyałów budowlanych na przestrzeni między Biegonicami przez St. Sącz, Podmajerz po hektometr 994 (przy potoku Przysietnickim w Barczycach)". Równocześnie nakazano zamykanie ramp przed przejazdem lokomotywy z materiałami budowlanymi, jak również ogłoszono, że "wstępowanie na bankiety i trasę kolejową w innych miejscach jak przez rampy ulega karze". Budowa kolei posuwała się dalej wzdłuż doliny Popradu, w Starym Sączu prowadzono prace nad ukończeniem dworca kolejowego i drogi dojazdowej. W tym celu w dniu 8 V 1876 odbyła się "rozprawa komisyonalna". W wyniku poczynionych ustaleń, starosta powiatowy wydał polecenie o "obgraniczeniu gruntów tejże kolei zajętych tak już zapłaconych jako też po ostatecznych obrachunkach dodatkowo zapłacić się mających i aby nikt nie ważył się wyrzucać, uszkadzać lub niszczyć palików lub kamieni do ograniczenia użytych pod rygorem surowej kary ustawą zagrożonej!" Murowany, piętrowy budynek dworca starosądeckiego o typowej dla galicyjskich kolei architekturze przetrwał do stycznia 1945 roku, kiedy to został wysadzony w powietrze przez wycofujące się oddziały niemieckie. Gmina Stary Sącz otrzymała z funduszu krajowego na wniosek c.k. Namiestnictwa, pożyczkę na urządzenie drogi dojazdowej do stacji w wysokości 500 złr. Dodatkowo fundusz budowy kolei miał przekazać na ten cel 1700 złr. Droga o 6 m szerokości z rowami po obu bokach i maksymalnym spadku dochodzącym do 8% kosztowała ostatecznie 1959 złr. W miesiącu maju odbyły się próby obciążenia i odbiór kolejowego mostu na Popradzie, a na miesiąc przed planowanym terminem oddania linii do eksploatacji, w dniu 13 VII 1876 roku na terenie gminy Stary Sącz komisja dokonała odbioru "dróg polowych także zwanych równoległych tudzież innych komunikacyj z powodu budowy kolei żelaznej, protokół oddania trasy został podpisany dnia 15 VII". W myśl protokołu do zadań gminy Stary Sącz należało utrzymanie mostków drewnianych na drodze przejazdowej przez tory na km. 96, obok budki na fosie gościńca powiatowego i przy przejeździe na km. 96.6. 18 VIII 1876 ruch kolejowy na linii tarnowsko-leluchowskiej w dniu urodzin Najjaśniejszego Pana został uroczyście otwarty. Opiekę nad obiektami linii przejął Oddział Konserwacji c.k. Państwowej Drogi Żelaznej Tarnowsko-Leluchowskiej z siedzibą w Tarnowie. W 1882 roku starosądeczanie mieli okazję skorzystać z dobrodziejstwa posiadania na swym terenie kolei, gdy Oddział Konserwacji zawarł kontrakt z gminą Stary Sącz na wykopanie rowu odwadniającego na "wygonie za św. Rochem". Prace prowadzone intensywnie od maja do lipca, dały okazję do zatrudnienia w szczytowym okresie około 70 osób dziennie. Wykop kosztował 1400 złr i został odebrany komisyjnie 20 XII 1882. A ile przy tym było gadania i korespondencji pomiędzy gminą, starostwem i c.k. Dyrekcyą Kolei! Źródła: 1. Archiwum Państwowe w Krakowie - Oddział w Nowym Sączu; Akta miasta Starego Sącza sygn. St. Sącz 293 i 304 2. Geschichte Der Eisenbahnen der Oesterreichisch-Ungarischen Monarchie, lI band, Wiedeń 1898,3. Z i R. B. Romańscy - Z przeszłości kolejnictwa w Nowym Sączu (wspomnienia), Rocznik Sądecki t. XV/XVI r.1974-1977, Nowy Sącz 1977, 4. L. Mazan - 150 lat dróg żelaznych w Galicji, Warszawa 1997. |